7 września 2015 roku w katedrze odbyła się msza św. w intencji placówek Sternika. Eucharystii przewodniczył abp Stanisław Gądecki. Z małym opóźnieniem otrzymaliśmy tekst homilii.

Abp Stanisław Gądecki

Błogosławieństwo rozwoju. Eucharystia szkół „Sternika” (Katedra Poznańska – 7.09.2015).

Dzisiaj spotykamy się w Poznańskiej Katedrze na Mszy Świętej celebrowanej w intencji szkół fundacji „Sternik”. Modlą się wspólnie dyrektor, nauczyciele, katecheci, pracownicy szkoły, rodzice
i dzieci. Wszyscy razem prosimy Pana Boga o błogosławieństwo na rozpoczęty, nowy rok szkolny, który pragniemy przeżywać w towarzystwie Chrystusowej łaski. Razem z Chrystusem pragniemy bowiem stać się ludźmi mądrzejszymi i lepszymi.

Przy takiej okazji chciałbym powiedzieć kilka słów o dobrej szkole. Chciałbym to uczynić zwracając najpierw uwagę na jedną zasadę ogólną dotyczącą każdej katolickiej szkoły oraz trzy wynikające z niej zastosowania szczegółowe.

1.         BŁOGOSŁAWIEŃSTWO ROZWOJU

 

Zasadę ogólną katolickiej szkoły przedstawia nam przypowieść o talentach. „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności i odjechał” (por. Mt 25,14).

Głównym przesłaniem tej przypowieści jest obowiązek nieustannego rozwoju uczniaChrystusa. Reflektując nad tą przypowieścią dochodzimy do kilku prostych wniosków:

 

  • Wszystkie nasze talenty i zdolności są darem Stwórcy a nie owocem naszej zapobiegliwości.
  • Pociechą dla nas jest to, że nikt na świecie nie jest totalnym beztalenciem. Każdy posiada przynajmniej jeden talent (i tylko nieumiejętność rodziców, nauczycieli, albo lenistwo samego ucznia może przyczynić się do tego, że talent ten zostanie zakopany). Rozdzielając ludziom różną ilość talentów, Bóg z pozoru wydaje się niesprawiedliwy, ponieważ sprawia, iż na starcie ludzie znajdują się w sytuacji nierównej.
  • Ostatecznie jednak Bóg okazuje się sprawiedliwym przez to, że od każdego człowieka żąda na końcu tyle samo, tzn. 100% więcej ponadto, czym go na początku obdarzył. Bóg nie żąda od nas rozwijania zdolności, których nie posiadamy.
  • Bóg daje człowiekowi tylko tyle talentów, ile ten jest w stanie rozwinąć swoimi siłami („każdemu według jego zdolności” [kata thn idian dunamin], czyli według posiadanej przez niego dynamiki). Człowiekowi – mawiał Arystoteles – godzi się starać tylko o taką wiedzę, która jest na miarę jego zdolności.
  • Będąc wyposażonym w rozum i wolność, każdy z nas bierze na siebie główną odpowiedzialność za własny rozwój, za swoje zbawienie. Krępowany lub wspomagany przez rodziców i pedagogów oraz otoczenie – niezależnie od stopnia uległości wpływom zewnętrznym – pozostaje głównym sprawcą swego własnego pomyślnego lub niepomyślnego losu.
  • Jedynym sposobem zachowania talentu jest jego stałe rozwijanie (np. ten, kto posiada talent do gry na pianinie, im więcej ćwiczy, tym większą ma szansę na stanie się mistrzem); „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”).
  • Rozwoju nie da się osiągnąć bez wysiłku i cierpienia („Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania za synów> – odkupienia naszego ciała (Rz 8,22-23).
  • Wszystkie nasze talenty mają ostatecznie służyć chwale Bożej („a ja – mówi Chrystus – po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność”).
  • Ostateczną nagrodą za stuprocentowy, kompletny rozwój talentów nie jest wcale odpoczynek, lecz jeszcze bardziej wymagające zadanie („nad wieloma cię postawię”).

Tak wygląda – przedstawiona w przypowieści o talentach – generalna zasada dotycząca rozwoju każdego człowieka, nie tylko ucznia. Tę ogólną zasadę dobra szkoła winna realizować w trzech wymiarach. Na płaszczyźnie rozwoju fizycznego, intelektualnego i duchowego.

2.         ROZWÓJ CIAŁA

Na początku szkoła winna troszczyć się o rozwój fizyczny ucznia. Ciało ludzkie jest bowiem arcydziełem stworzenia w porządku materialnym. Ciało jest warte poszanowania i rozważnej opieki, ponieważ jest przeznaczone do ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią. Praca nad rozwojem zdrowego, sprawnego, silnego organizmu uczy nas tego, że człowiek nie może osiągnąć niczego wzniosłego, bez uprzedniego przebycia ascetycznej drogi wysiłku, który go hartuje i umacnia.

Ćwiczenie ludzkiego ciała stanowi – pośrednio – symbol kształtowania ludzkiego ducha. Przecież każdy rodzaj sportu może nieść ze sobą bogactwo takich wartości jak: metodyczne przygotowanie, ćwiczenie odruchów, wyważone zaangażowanie własnych energii, kształtowanie woli, męstwo, kontrolę wrażliwości, wytrwałość, wytrzymałość, znoszenie trudów i niewygód, wstrzemięźliwość, panowanie nad własnymi uczuciami, poczucie lojalności, umiejętność podporządkowania się zasadom, prawość, uczciwość zakazującą posługiwanie się oszustwem, poświęcenie, wyrzeczenie i solidarność, kiedy trzeba pozostać w cieniu dla dobra własnej drużyny, braterstwo, przyjaźń, wierność zobowiązaniom, szlachetność, sprawiedliwość, wspaniałomyślność wobec zwyciężonych, skromność w triumfie, równowagę w razie niepowodzenia. Wszystkie te wartości – choć są ściśle powiązane z rozwojem fizycznym – zapowiadają również całokształt rzeczywistości moralnej.

3.         ROZWÓJ INTELEKTUALNY

 

Ale szkoła katolicka zabiega nie tylko o wychowanie fizyczne. Jej zadaniem jest także troska o rzecz daleko ważniejszą, tj. o sprawność intelektualną ucznia.

Nad zwiększeniem możliwości intelektualnych ucznia zastanawiano się od starożytności. Wystarczy przytoczyć fragment z rabinackiego traktatu zatytułowanego Pirqe Abot, tj. „Powiedzenia Ojców” (VI, 5). Jest to jedyny traktat Miszny, będący zbiorem opinii nie posiadających charakteru prawnego, pochodzący z okresu drugiej świątyni jerozolimskiej (czyli sprzed 70 roku po Chr.). Traktat ten podaje 48 warunków skutecznego studiowania Prawa Bożego. Warunki te można – w większości – przenieść z powodzeniem na teren każdego rodzaju nauczania. Co zakłada ten traktat?

  1. uczenie się
  2. słuchanie
  3. uporządkowana mowa
  4. pojętność serca                                 
  5. bojaźń
  6. obawa
  7. łagodność
  8. pogoda ducha                                               
  9. czystość                                            
  10. kontaktowanie się z mądrymi
  11. dyskusja z kolegami
  12. dyskusja z uczniami
  13. wypoczęty umysł
  14. znajomość Pisma Świętego
  15. znajomość Miszny                            
  16. niewiele zajęć zarobkowych           
  17. niewiele związków
  18. niewiele luksusów
  19. niewiele snu
  20. niewiele plotek
  21. niewiele kontaktów                         
  22. długie cierpienie
  23. dobre serce
  24. zaufanie do nauczycieli
  25. przyjmowanie karcenia
  26. znajomość własnego miejsca
  27. zadowolenie z własnego zadania
  28. roztropność w rozmowach
  29. nie przypisywanie sobie zasług
  30. uprzejmość                                        
  31. umiłowanie Boga
  32. umiłowanie stworzeń                        
  33. umiłowanie sprawiedliwości
  34. umiłowanie prawości
  35. unikanie zaszczytów
  36. nie nadymanie się pychą z racji posiadanej wiedzy
  37. ostrożność w wydawaniu rozstrzygnięć
  38. wspólne znoszenie ciężarów
  39. postrzeganie drugiego w dobrym świetle
  40. prowadzenie go do prawdy i pokoju
  41. spokojny umysł podczas studiowania
  42. pytanie i odpowiadanie
  43. słuchanie i dodawanie do tego, co się usłyszało
  44. uczenie się w celu nauczania
  45. uczenie się w celu wykonania
  46. przyczynianie się do tego, by własny nauczyciel stawał się coraz mądrzejszy
  47. medytowanie nad tym, co się usłyszało
  48. podawanie autora cytatów

W procesie kształcenia to nie fakty są najważniejsze. Istota kształcenia intelektualnego nie polega na wpajaniu wiedzy faktograficznej, ale na ćwiczeniu umysłu w dochodzeniu do tego, czego się nie da znaleźć w podręcznikach.

Nie osiągnie się tego z pewnością przez uciekanie się szkoły do takich metod jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych (por. Albert Einstein).

W edukacji intelektualnej nie idzie o formowanie ludzi kompetentnych w wąskiej specjalizacji, ale o formowanie ludzi mądrych, czyli dobrych. Człowiek uczciwy bowiem im więcej się uczy, tym więcej kocha bliźniego. Niegodziwiec natomiast im więcej się uczy, tym bardziej oddala się od ludzi (przysłowie wietnamskie). Ostatecznie jednak los człowieka zależy nie tyle od jego wykształcenia, ile raczej od jego mądrości, czyli od wykorzystania inteligencji, wiedzy i wykształcenia po to, by kochać ludzi.

 

4.         ROZWÓJ DUCHA

Poza rozwojem ciała i intelektu, szkoła winna też dbać o trzecią płaszczyznę. Winna troszczyć się o rozwój ludzkiego ducha, bez którego świat nigdy nie będzie bezpieczny. Jej zadaniem jest nie tylko dydaktyka, ale również wychowywanie, czyli „dźwiganie człowieka wzwyż”.

Historia II wojny światowej jest tego oczywistym przykładem. Ta katastrofa nie była wcale niespodzianką. Ona była prostą konsekwencją wcześniejszej katastrofy duchowej Europy. Ludzie, którym wpojono zasadę, że prawdą jest to, co przynosi korzyść, chętnie przystali na jeszcze większą korzyść, jaką przynosi kłamstwo. To z powodu zaniedbania osób odpowiedzialnych za życie narodów ludzie zaczęli odnosić wrażenie, że nauka służy do wykorzystywania innych, mównice w parlamencie służą hipokryzji a religia – uspokojeniu sumienia. W ten sposób człowiek, który najpierw był gotów się powiesić, doszedł do wniosku, że lepiej jest wieszać innych (A. J. Heschel).

Kopernik uczył, że: „Zadaniem wszystkich nauk szlachetnych jest odciągać człowieka od zła i kierować jego umysł ku większej doskonałości”. Był on bowiem przekonany, że ten, kto nie postępuje zgodnie z mądrym myśleniem, ten zaczyna myśleć zgodnie ze swoim niemądrym postępowaniem.

Niestety, co dla Mikołaja Kopernika było oczywiste, dzisiaj stanęło pod znakiem zapytania. Doświadczenia, jakie poczyniła ludzkość w minionym stuleciu zdecydowanie przeczą optymistycznemu przekonaniu o silnej więzi między zdobywaniem wiedzy a postępem moralnym człowieka. Ludźmi zdolnymi do największego barbarzyństwa, winnymi największych ludobójstw w historii ludzkości, tymi, którzy z antropologii, z medycyny, socjologii, historii a także z innych nauk uczynili ślepe niewolnice ideologii okazali się nie tyle niewykształceni prostacy, ile właśnie ludzie wykształceni. Nazizm i komunizm – czyli narodowy i międzynarodowy socjalizm – nie były wcale propagowane jedynie przez psychopatów i prymitywnych nieuków. Przeciwnie, te ideologie miały na swoich usługach całe rzesze ludzi wykształconych. Podobnie też bliższe naszym czasom umysły, w których zrodził się plan systematycznego ludobójstwa na narodzie kambodżańskim były wcześniej kształcone na Sorbonie. Z kolei osoby odpowiedzialne za przygotowanie i przeprowadzenie ataku na World Trade Center kształciły się na wyższych uczelniach Niemiec.

„Wychowanie o charakterze wyłącznie technicznym i praktycznym może doprowadzić do tego, że młode pokolenia staną się podobne do ‘ucznia czarnoksiężnika’ – ze znanej opery Paula Dukasa – który to uczeń potrafił wywoływać duchy, ale nie był w stanie nad nimi zapanować. Dlatego formacja, która nie bierze pod uwagę konieczności działania moralnego jest w stanie zniszczyć przyszłość ludzkości” (por. kard. Z. Grocholewski, Osoby konsekrowane i ich misja w szkolnictwie).


Dlatego słusznie powtarzała Służebnica Boża, hrabina Zamoyska: „Bez czystości serca – umysł zawsze jest ciemny”. „Wszelka nauka bez wiary służy raczej do paczenia umysłu, niż do kształcenia go; ale jeżeli nauka bez wiary wykoleja umysł, a tym samym sąd i życie całe, to nauka oparta na wierze i jej towarzysząca stokroć pomnaża dobrodziejstwa płynące z wiary”. „Tak społeczeństwa jak i jednostki, które się przykazaniami Boskimi nie rządzą lub rządzić przestają, utrzymują się w stanie barbarzyństwa lub do niego muszą powrócić”.

Słusznie powtarzała Matka Teresa z Kalkuty: „Kto nie daje człowiekowi Boga, ten daje mu o wiele za mało”. Gdy z pola naszego widzenia znikają święci, wtedy z oczu jednostek i zbiorowości giną stałe punkty odniesienia tak dla naszego myślenia, jak i dla naszego działania.

Dlatego też do pracy z młodymi potrzebni są najlepsi wychowawcy. Najbardziej dojrzali, kochający młodych, gotowi do towarzyszenia młodemu człowiekowi w roli przewodnika i przyjaciela, będący wzorcami osobowymi. Do tego rodzaju pracy potrzeba prawdziwych świadków. Takim człowiekiem był Jose Maria Escriva de Balaguer. „Chcąc uczyć prawdy, pracowitości, przyzwoitości, uprzejmości – trzeba być prawdomównym, pracowitym, przyzwoitym, uprzejmym. W porządku materialnym nikomu nie przychodzi do głowy dawać to, czego nie posiada; jakimże sposobem w porządku umysłowym lub duchowym można by tego dokonać?” (Jadwiga Zamoyska, Myśli wybrane, 65).

ZAKOŃCZENIE

Na koniec – słowami modlitwy Jana Pawła II – prośmy Boga o dary Ducha Świętego dla wszystkich, którzy poprzez edukację – tak uczący jak i uczniowie – uczestniczą w procesie „dźwigania społeczeństwa wzwyż”. Prośmy Boga:

O dar Mądrości, dla lepszego poznania Boga i jego doskonałości.

O dar Rozumu, dla lepszego zrozumienia tajemnic wiary świętej.

O dar Umiejętności, abyśmy w życiu umieli kierować się zasadami wiary.

O dar Rady, abyśmy we wszystkim u Boga szukali rady i ją znajdowali.

O dar Męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie oderwały nas od Boga.

O dar Pobożności, abyśmy zawsze służyli boskiemu majestatowi z synowską miłością.

O dar Bojaźni Bożej, abyśmy lękali się grzechu, który Ciebie Boże obraża.